Chcesz? A w tle ma doła.

przez , 11.cze.2017, w Myśli nie poukładane i poglądy

 

Chcesz być najedzonym?
Może chcesz się wyspać?
Nie! Ty chcesz więcej.
Chcesz się czuć bezpiecznie.
Lubisz jak się ktoś Tobą opiekuję, to dobrze.
Chcesz być kimś ważnym. No przecież nie prezydentem.
Chcesz być kogoś!
Potrzebujesz miłości…
Nie byle jakiej myślisz… Zaufanie, szacunek, uwaga.
No tak, to jest ważne. Lecz do miłości idealnej potrzeba jeszcze czegoś.
Każdy chce od życia więcej, rozwijać się, uczyć i samorealizować. Miłość nie może tego tłumić, ani hamować.

Myślisz że Cię rozgryzłem? To nie ja, ja się nie nazywam Maslow.

Jestem dziwakiem. Czasem myślę, że w moim przypadku Abraham się pomylił. Przecież żyjemy w wielkiej masie. Każdemu zależy, niektórzy żądają, nieliczni walczą do upadłego. Ja idę zazwyczaj pod wiatr.

GDZIE?

PO CO?

PO KOGO? 

3 komentarze :, , , , , , , więcej...

Dla Ciebie.

przez , 05.cze.2017, w JA I Moje życie

 

Jestem M.
Taki mały, głupkowaty M. Słodziak co można go łyżkami. I pocieszy, i wysłucha i pomoże iiiiiiiii…
Ale! No te wieczne „ALE” Jestem „Ale”. Taki gorzki „Ale”, nieprzejednany „Ale”. Czasem wkurwie, czasem smuce, czasem wręcz doprowadzę do furii. Pan „ALE”. 

Jestem dla Ciebie. I dla Ciebie. O! I dla Ciebie Też!
Ja wiem. Pan „Każdy”. Jestem dla każdego po troszeczku:
Ciepie poznałem w skroś,
Ciebie wyciągnąłem z gówna,
Tobie wróciłem wiarę,
Ciebie potrzebuję,
Ciebie, to ja dopiero poznaję…
Jak to się skończy? Ja to wiem! Ty, Ty, Ty i Ty. Wy wszyscy chcecie mnie w całości i na zawszę.
Taki już jestem „SAM”. Sam podejmę decyzję co zrobię z sobą.
Znajdę pewnie CIEBIE. Pewnie znów zrobię coś dobrego. Pewnie z beznadziejnym endem….

MOGĘ BYĆ KAŻDEGO, ĆWIARTOWAĆ NIE POZWOLĘ! 

4 komentarze :, , , , , , , , , , , więcej...

Jacek placek, co go nie zjadłem.

przez , 23.maj.2017, w JA I Moje życie

          

Dzisiaj mowa o naleśniku. Pysznym, ciepłym, pachnącym i od serca. Taki o którym się marzy. Tyle że bez happy end-u. Zapytasz, ale co może pójść nie tak? No to czytaj dalej!

Nie jestem ideałem, wiem to od zawsze. Wiem też, że takowi nie istnieją. Lecz gdy pozna się kogoś, któremu bardzo blisko właśnie do ideału? Zastanów się chwilkę. No i? Wiem, wiem powiesz że się zakochujemy. Ty się zakochasz, tamten się zakocha i ona by się zakochała. NO NIE JA.

W listopadzie szukałem, bardzo szukałem. Szukałem zrozumienia, wsparcia, sposobu na nudę i samotność. Szukałem przyjaciela. Orientacja o której jak do tej pory chyba żaden psycholog za dużo nie powiedział, powoduję problem w identyfikacji i akceptacji swojego „rozchwiania” między skłonnościami hetero a homo, między marzeniami o rodzinie, bliskością z kobietą a pożądaniem i upodobaniem kontaktów z innym mężczyzną. Fajnie napisane, nie przeze mnie, od razu zwrócę honor autorowi. Może przejdę do meritum. Ponieważ nie możemy zdecydować się na nic konkretnie, nie decydujemy się w ogóle. Jeżeli masz inne zdanie popraw mnie. W moim przypadku uczyniło mnie to analfabetą uczuciowym. Straciłem pewien pierwiastek który mógłby spowodować zakochanie się, czy ulokowanie uczuć. O dziwo nie straciłem zdolności obdarowywania miłością.

Mało zrozumiałe to wszystko. Jakby Ci to wytłumaczyć hmmmm…. Może będzie to pewien zabieg powrotu do chronologicznego opowiadania tego, co się u mnie dzieję.

No to tak, mamy listopad. Szukam przyjaciela. Pojawia się jedna dorodna sztuka. Jabłuszko jak to Śpiącej Królewny. Piękna zachęcająca skórka, czyste nie zepsute wnętrze i ani śladu robaczka, sama pychotka. Pamiętamy psze Pana/Pani co jeszcze było w jabłuszku? O tym za chwilę. Jabłuszko zaraz obok, na wyciągnięcie rączki, nie trzeba nawet pojazdu. Nie możliwe, ale los tak też potrafi.  Niestety moi drodzy świat jest pełen syfu, gejów którzy skaczą. Takich o których opowiadają mohery pod kościołem. Znaleźć naleśniczka wcale nie jest tak łatwo. Mi się udało. Kogoś wpisującego się w pewien kanon, pokazując, że facet to nie tylko atrakcyjna kupa mięsa, to nie ktoś na akt. Bo uściślijmy, nigdy tego nie szukałem. Znalazłem kogoś znającego wartości i co znaczy życie; posiadającego mądrość i rozsądek którego szukałem. Co wtedy zrobić?
Punkt 1: Zaprzyjaźnić się
Punkt 2: Ustalić durne zasady (JAK TO JA)
Punkt 3: Uważać, że ktoś będzie je przestrzegać
Efekt: Samo szczęście
Trudność: Cel nie osiągalny.

Mam ten problem, że przyjaźń dla mnie oznacza dla mnie wszystko to co najlepsze. Poświęcam swój czas, daję dużo zaangażowania i zainteresowania, staję się czyjąś codziennością. Dbam i troszczę się, pomagam oraz nawet dokarmiam (poza Gdynią). Jestem idiotą, gdyż uważam że tak wolno. Pamiętacie mój ostatni wpis? Pisałem tak: „Myślisz, że odkładając przeczytaną książkę na półkę wspomnień, kupując nową pozycję będzie inaczej? Na początku jest jakby inaczej, w trakcie czytania i tak dochodzisz do momentu w którym stwierdzasz, że czytasz tą samą książkę w innej okładce.”



Ja już wiem że się nie myliłem. Miałem przyjaciółkę. Działo się to na przestrzeni lat. Nie była na wyciągnięcie ręki. Lecz się widzieliśmy. Dorwała ją moja trucizna. Trucizna która była tak samo silna jak w jabłku Śnieżki. Ona chciała czegoś więcej. JA NIE. W listopadzie poznałem Jacka placka. Znalazłem się w pięknej bajce. Znów wartościowałem siebie pomagając drugiej osobie. Naprawdę wiele się uczyłem. Przeżyłem fajny, niezastąpiony i niepowtarzalny czas. Minęło pół roku, mamy maj. Zauważyłem jednak co się dzieję. Jego żyły coraz bardziej wypełniały się trucizną. Próbowałem to stopować, uniknąć najgorszego. Stało się. Mieliśmy tyle przed sobą, A JA NIE. W ten sposób zapisałem kolejną książkę, z takim samym wstępem i zakończeniem.

Kochani teraz już wiem, wiem że nie istnieje przyjaźń damsko-męska, wiem że nie istnieje przyjaźń męsko-męska z gejem. Wiem już że Was raniłem. Wiem, że robiłem źle narzucając się. Wiem że to co dawałem było miłością, lecz nie taką. Próbowałem usprawiedliwiać się faktem, że na początku ostrzegałem, że mówiłem czego oczekuję. Ale życie nie jest regulaminem, życia nie da się zaplanować. Zrozumiałem swoje błędy z grobową miną. Chciałem, lecz nie potrafiłem. Nie umiem kochać. Wszystko co robiłem było egoistyczne. Tak nie wolno! Nie mogę uszczęśliwić siebie, raniąc innych. Powinienem pozostać sam, samotny i nieszczęśliwy. Może wtedy do kogoś uśmiechnie się szczęście. Przeżywam to bardzo. Po raz kolejny nie wiedząc co dalej, stojąc znów w martwym punkcie.


PRZEPRASZAM

2 komentarze :, , , , , , , , , więcej...

Jestem

przez , 16.kwi.2017, w Myśli nie poukładane i poglądy

Pamiętasz jeszcze starego dobrego BiMana? On tam gdzieś jest. Spija szczęście życia, dalej walczy o swoje marzenia. Uparcie brnie w swoje kontrowersyjne kierunki. Czas przecieka przez palce, zostawiając za sobą wiele dobrych wspomnień wśród pozytywnych osób za którymi się mimo wszystko tęskni. Zamykając kolejne etapy życia za sobą, otwierając kolejne – nowe. Z poczuciem kręcenia się w kółko. Jak to? Myślisz, że odkładając przeczytaną książkę na półkę wspomnień, kupując nową pozycję będzie inaczej? Na początku jest jakby inaczej, w trakcie czytania i tak dochodzisz do momentu w którym stwierdzasz, że czytasz tą samą książkę w innej okładce. Chwilami nawet chcesz wrócić do pewnych momentów, chwil i uczuć… Ale właściwie po co? Życie niczym nałóg ciągnie Cię do złego. To tak troszeczkę jak z papieroskiem. Mały niewinny zwitek papieru z suszem w środku. Niewinny? A był czas w którym przejął nad Tobą władzę. Teraz za każdym razem gdy go widzisz, dobrze pamiętasz jak to było; lecz co jakiś czas chcesz wrócić do złego. Dobrze wiesz, że kolejny papieros spowoduję ściągnięcie tej książki z półki którą umieściłeś w najdalszym zakątku regału. Wniosek? Nie ruszaj, nie wciskaj kija w mrowisko, nie rozdrażniaj! Skończ! Przestań być egoistą! Chcesz swojego szczęścia? To pozwól je mieć innym! Chcesz na siłę szczęścia, tak? No to sam sobie poszukaj drogi do niego…

2 komentarze :, , , , , , , , więcej...

Kraków: Gej Klub, Randka i Miłość

przez , 21.sie.2016, w JA I Moje życie, Myśli nie poukładane i poglądy

CZAS… płynie
ŚWIAT… się zmienia
LUDZIE… znikają i się pojawiają
RELACJE… ewaluują
PRZEKONANIA… się zmieniają

Blog powstał w maju 2014 roku. Patrząc przez pryzmat czasu jaki minął, mogę powiedzieć jedynie: O KURWA. Kiedyś pisałem że nie jestem szczęśliwy. Myślę, że po drodze znalazłem upragnione szczęście. Dziś odkryłem kolejną funkcję tego miejsca. Część wydarzeń tu opisanych, gdzieś w biegu została wyparta z pamięci. Lecąc po tytułach mogłem przypomnieć sobie jak to było.
W tym momencie pragnę szanowne grono czytających serdecznie zaprosić do dalszej części opowiadania o Marcinie, dziś w przebywającego na krótko w Krakowie.

               Kwiecień, czas gdy zima odchodzi w zapomnienie a słońce „wisi” wyżej. Idealny czas na zrobienie tego wszystkiego, na co nie miało się ochoty przez tą brrrrrr zimę. Dla mnie oznaczało to wybranie się do Krakowa na odkładany w nieskończoność wyjazd służbowo-szkoleniowy. Przy czym była to też świetna okazja do znalezienia oprócz obowiązków kilku przyjemności.

               Zamiar był dosyć jasno określony. Pojawienie się w klubie przeznaczonym dla chłopaków, tylko dla chłopaków. Obce miasto, daleko od twarzy które mogły by mnie znać, długi okres bez kontaktu z gejami. Wszystko potęgowało chęć odwiedzenia takiego miejsca, sprawdzenia się w sytuacji gdzie zostałbym otoczony „takim” towarzystwem. Ponieść się atmosferze, poczuć flirt, zatańczyć, ehhh. Pisząc o tym już się jaram, a co dopiero byłoby to przeżyć… No tak, gdzieś po drodze zabrakło wiary w samego siebie. Gdzieś tam chyba zgubiłem poczucie własnej wartości. Znalazłem dla siebie usprawiedliwienie, jakieś błahe i tanie. Suma summarum wieczór spędziłem w pokoju hostelu z myślą, że sokoro się nie udało, może po prostu z kimś się zobaczę. W końcu to umiem. Wieczór uleciał na stronie temu poświęconej, w wolnej chwili zrobiłem sobie sesyjkę zdjęć w neutralnym miejscu, ubrawszy koszulkę w serek, której na co dzień nie noszę. No i nie do końca podziałało. Może gdybym rozegrał to inaczej wszystko wyszłoby inaczej. Lecz to nie koniec porażek na jeden wyjazd.

1777606-krakow-657-323

               Starówka Krakowa, piękna pogoda, mnóstwo ludzi, pełne kawiarnie, bary i skwery. I gdy myślisz że spacerując wśród tego wszystkiego cieszyłem się jak głupi do sera to się GRUBO MYLISZ. Byłem wtedy niesamowicie samotny. Jakby ktoś wziął szczotkę i wymiótł ze mnie 90% chęci życia. Wkoło ludzie chodzący w grupkach i para za parą. Wpatrzeni w siebie jak w obrazki, przytuleni jak zespawani, uśmiechnięci jak… no właśnie głupi do sera… A w tym wszystkim ja. Sam na barce z piwem w ręku, sam w knajpie na jedzeniu, sam wkoło sukiennic. Po prostu zajekurwabiście. Marudzę? No jasne. Jakie wnioski? Marcin ale Ty jesteś pojebany. Obiektywnie rzecz biorąc, najpierw gadam o imprezie w klubie gejowskim, następnie o poznaniu chłopaka a na koniec jak mi źle bez dziewczyny? Kumacie coś z tego? Bo ja nie bardzo.

               Gdyby czytałby to ktoś kto takowe kluby odwiedza, może szepnąć słówko w komentarzu czy miałem czego się obawiać. 

8 komentarze :, , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 25371
  • Dzisiaj wizyt: 11
  • Wszystkich komentarzy: 260

Wpisy pojawiły się:

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« cze    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Polecam blogi:

Ciapek

I10